24 czerwca 2013

Pieczemy kanelbullar

Obcowanie ze szwedzkimi kryminałami pozwala nie tylko poznać parę wskazówek na pozbycie się ciała, ale i w pewnym stopniu poznać szwedzką kulturę. Do jakiego wniosku doszłam przebywając w towarzystwie komisarza Wallandera i spółki? Szwedzi, niezależnie od wieku, mają obsesję na punkcie wypieków. Szczególnie często w szwedzkich ustach lądują bułeczki cynamonowe. Często zastanawiałam się, cóż to za cuda. Teraz już wiem - to kanelbullar.

 


kanelbullar





Kanelbullar, znane również jako kanelsnäckor (cynamonowe ślimaki), są miłe każdemu szwedzkiemu sercu, a także ujmują swoim czarem rzesze turystów (sądząc po wpisach w internecie). Bułeczki cynamonowe pojawiły się w Szwecji w latach 20-tych XX wieku. Szwedzi tak kochają kanelbullar, że nawet ustanowili ich święto! Od 1999 roku każdy 4 października to Kanelbullens Dag - Dzień Cynamonowej Bułeczki.


A tak się je robi:




Co trzeba zrobić, żeby móc delektować się kanelbullar?


att mäta upp - odmierzyć
att göra flytande - roztopić
att tillsätta - dodać
att knäcka - rozbić
att blanda - zmieszać
att hälla - wlać
att smula - pokruszyć
att låta jäsa - zostawić do wyrośnięcia
att dela - podzielić; patrz: 10 słów z internetu
att kavla platt - rozwałkować
att smeta - rozsmarować
att knäda - ugniatać
att skära - kroić
att röra - zmieszać
att pensla - rozprowadzić pędzlem
att dekorera - dekorować
att grädda - piec


Smacznego!


To też ci się spodoba:

Dawajcie pulpety!, czyli szwedzkie piosenki dla dzieci 
kanelbullensdag.se
Wikipedia: Kanelbullens dag


zdjęcie: Håkan Dahlström via photopin cc


9 komentarzy:

  1. MMmmmm, aż cieknie ślinka!

    OdpowiedzUsuń
  2. ja akurat za wypiekami nie przepadam xD
    oglądasz jeszcze jakieś kryminały oprócz Wallandera? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie oglądam, ja czytam. :) Lubię np. Jo Nesbø, Gillian Flynn, Åsę Larsson, Iana Rankina, Tanę French. Chętnie usłyszę o autorach godnych polecenia!

      Usuń
    2. o to nawet jeszcze lepiej :D odruchowo pomyślałam o serialach, bo filmy i seriale są dobre przy nauce języka :) książki natomiast służą jedynie w tym względzie za motywację w stylu "kiedyś to przeczytam w oryginale!" ;)
      Z książek mogę polecić "Låt den rätte komma in" Johna Ajvide Lindqvista (po polsku książka nazywa się Wpuść mnie, a film Pozwól mi wejść, zarówno wersja szwedzka jak i amerykańska XD), ale ciężko mi określić co to za gatunek ;)

      Usuń
  3. Mogę Wam szczerze polecić Most nad Sundem (szwedzko-duński serial) - trzyma w napięciu do ostatnich odcinków! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam cynamonowe buleczki :) Pozdrowienia z sasiedniej Norwegii :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A czy masz dostęp do książek Marii Lang?

    OdpowiedzUsuń