21 października 2013

Uwaga, strona! Jezyk-tajski.pl

Kolejna odsłona cyklu Uwaga, blog!, ale w nieco zmienionej formule. Dziś porozmawiam z osobą, która nie pisze bloga, ale za to stworzyła stronę internetową poświęconą językowi obcemu. I to nie byle jakiemu! Kuba Stempniewicz, bo to o nim mowa, jest autorem strony jezyk-tajski.pl, gdzie zamieszcza lekcje, rozmówki i inne materiały dotyczące języka dalekiej Tajlandii.




Wiem, że mieszkasz w Tajlandii. Jak tam trafiłeś?

Tak, mieszkam w Tajlandii od lat. Na początku przyjazd tutaj to miała być tylko krótka przygoda, ale kiedy po sześciu miesiącach miałem wracać, postanowiłem zostać dłużej. I tak już od lat „zostaję dłużej” :). Na początku przyjechałem pomagać w nauce języka angielskiego w tajskim liceum. To bardzo popularne zajęcie wśród obcokrajowców w Tajlandii i pewnie więcej niż połowa mieszkających w Tajlandii białych zajmuje się, albo zajmowała kiedyś nauczaniem angielskiego.

Po jakimś czasie znudziło mi się to i zmieniałem pracę kilka razy. Obecnie pracuję w firmie tłumaczeniowej w Bangkoku. Śpieszę wyjaśnić, że bynajmniej nie zajmuję się tutaj tłumaczeniem między polskim a tajskim, ani między żadnymi innymi językami. W pracy jestem odpowiedzialny za pozyskiwanie nowych klientów, opiekę nad nimi i upewnianie się, że są z naszych usług zadowoleni.


Czy jadąc do Tajlandii znałeś już język tajski?

Jadąc do Tajlandii nie tylko nie znałem ani słowa po tajsku, ale nawet specjalnie nie wiedziałem gdzie się Tajlandia znajduje :). Byłem kompletnie nieprzygotowany, ale to właściwie była część planu – chciałem żeby było egzotycznie i zaskakująco. Teraz oczywiście nie żałuję, bo Tajlandia okazała się bardzo fajnym krajem.

Tak jak większość obcokrajowców próbowałem się nauczyć tajskiego w pierwszych miesiącach po przyjeździe, i tak jak większość poległem bardzo szybko. Inaczej jednak niż większość, nie poddałem się kompletnie, tylko zmieniłem podejście, nadal się uczę i robię powoli postępy. Mój poziom określiłbym jako średnio-zaawansowany. Potrafię się dogadać w każdej codziennej sytuacji i czytam (powoli :)) proste książki po tajsku.


Jaki jest twój sekret?

Uważam, że najważniejsza w nauce języka obcego jest motywacja. Nieważne czy to angielski, szwedzki czy tajski. Drugą bardzo ważną sprawą jest to, że mieszkam w Tajlandii, więc na każdym kroku jest okazja do nauki i wszędzie są native speakerzy chętni do rozmowy. Po trzecie, lubię i zawsze lubiłem się uczyć. Nauczyłem się mówić dobrze po angielsku i hiszpańsku, więc nie przyjmuję do wiadomości, że jakiegoś języka nie jestem w stanie się nauczyć. To raczej kwestia czasu – nauka tajskiego będzie trwała dłużej niż nauka jakiegokolwiek języka europejskiego.

Z jakich materiałów do nauki korzystałeś / korzystasz? Czy w Polsce są dostępne podręczniki albo kursy języka tajskiego?

Praktycznie nie ma materiałów do nauki tajskiego po polsku. Można znaleźć jakieś rozmówki, zazwyczaj tłumaczone bezpośrednio z angielskiego, a więc z drugiej ręki i tym samym nie najwyższej jakości. Tak samo jak większość uczących się tego języka, korzystałem i korzystam z materiałów angielskich. Jest ich sporo, zarówno poważnych książek i podręczników, jak i blogów oraz amatorskich kursów w internecie.


Możesz krótko zaprezentować "swój" język? Co jest w nim łatwego, a co trudnego dla Polaka?

Większość obcokrajowców, która próbowała się uczyć tajskiego powie, że jest to bardzo trudny język i faktycznie jest z nim problem. A właściwie to dwa rodzaje problemów. Pierwszy to sprawy związane z językiem jako takim:

  • alfabet tajski jest kompletnie różny od łacińskiego, a także od chińskiego czy japońskiego;
  • jest w nim dużo więcej liter - oficjalnie wyróżnia się 44 spółgłoski i 15 podstawowych samogłosek;
  • tajski jest językiem tonalnym, podobnie jak chiński czy wietnamski. Ponieważ w Europie nie ma języków tonalnych, ich nauka jest dla nas bardzo trudna;
  • ucząc się praktycznie dowolnego innego języka europejskiego znajdziemy w nim dużo znajomych słówek, które pochodzą np. z greki czy łaciny. W tajskim prawie nic nie brzmi znajomo;
  • zasady budowania zdań są kompletnie inne niż w polskim, za to gramatyka jest bardzo prosta – nie ma odmiany przez osoby ani przypadki, nie ma liczby pojedynczej i mnogiej rzeczowników, ani nawet czasów. Zamiast tego dodaje się dodatkowe słowa, żeby osiągnąć ten sam efekt, czyli np. zdanie „Dwie kobiety jadły wczoraj ryż” po tajsku będzie miało formę „Kobieta dwie osoby je ryż wczoraj”.

Drugim problemem z tajskim są sprawy kulturowe. Tajlandia jest albo do niedawna była krajem biednym, krajem trzeciego świata. A zazwyczaj ludzie z krajów dużych i bogatych nie uczą się języków krajów biednych, tylko na odwrót. Dlatego też imigranci z Birmy czy Nepalu uczą się tajskiego bardzo szybko, a biali często nawet po wielu latach nie mówią w nim prawie wcale. Biały to turysta, więc przywozi pieniądze i dlatego w Tajlandii mało kto oczekuje, że usłyszy od niego język tajski. We wszystkich miejscowościach turystycznych są napisy, znaki, menu po angielsku, a obsługa hoteli i restauracji po angielsku lepiej lub gorzej mówi.

Większość Tajów, z którymi ma styczność przeciętny biały to prości ludzie pracujący w turystyce, kierowcy taksówek, sprzedawcy pamiątek, itd. Uważają się oni za niższych statusem od każdego białego. W Tajlandii drabina społeczna jest bardzo istotna i Tajom nie wypada stawiać kogoś wyższego statusem w niezręcznej sytuacji. A poprawianie kogoś kto robi błędy językowe jest właśnie taką niezręczną sytuacją. Oprócz tego często ci ludzie przyjechali do miejscowości turystycznej lub Bangkoku z prowincji i sami z silnym akcentem mówią po tajsku.

Tajska edukacja jest na bardzo niskim poziomie i niewielu Tajów mówi dobrze po angielsku. Dlatego trudno jest im uczyć obcokrajowców tajskiego, szczególnie początkujących. Białych nauczycieli tajskiego praktycznie nie ma, i koło się zamyka.


Dlaczego założyłeś stronę jezyk-tajski.pl?

Głównym powodem był brak jakichkolwiek materiałów do nauki tajskiego w języku polskim. Sam od lat „walczę” z tym językiem i chciałem się podzielić wiedzą z innymi. Tajlandia staje się coraz bardziej popularna wśród Polaków, więc i zainteresowanych tajskim będzie coraz więcej. Niedawno wystartowała też moja nowa strona o Tajlandii poświęcona nie tylko językowi. Można ją znaleźć pod adresem: www.planeta-tajlandia.pl


Masz jakieś rady dla uczących się języka tajskiego (lub innych mało popularnych języków)?

  1. Znajdź native speakerów w okolicy lub internecie. Jest dużo stron poświęconych wymianie językowej, ale możesz po prostu zacząć się udzielać na zagranicznych forach dyskusyjnych, albo nawet napisać do kogoś nieznajomego na Facebooku. To nic nie kosztuje!
  2. Poszukaj materiałów w danym języku, które cię autentycznie interesują. Podręczniki są zazwyczaj pełne nudnych i sztywnych tekstów i słownictwa, które wcale nie jest najbardziej przydatne. Lubisz japoński rock? Słuchaj piosenek na YouTube i czytaj ich teksty. Interesuje cię włoska kuchnia? Kup sobie książkę kucharską po włosku. Lubisz kung-fu? Oglądaj filmy po chińsku z polskimi podpisami (a potem bez). W dzisiejszych czasach dzięki internetowi materiały są na wyciągnięcie ręki w dowolnym prawie języku, zarówno teksty, jak i audio i wideo.
  3. Wyjedź do kraju gdzie mówi się językiem, którego chcesz się nauczyć. Jeśli to niedaleko, to wyjeżdżaj często. Jeśli daleko, to możesz spędzić np. rok na planach i przygotowaniach do wyjazdu, szukając ciekawych miejsc i atrakcji – to samo w sobie będzie świetną okazją do nauki.
  4. Zapisuj wszystko czego się nauczyłeś w notesie albo jeszcze lepiej – w komórce. Raz na jakiś czas przeglądaj to, co tam jest żeby nie wyleciało z pamięci. Możesz też korzystać z jakiegoś programu, który pomoże w zapamiętywaniu, np. ANKI. Jest ich teraz mnóstwo.

Uważam, że najważniejsze to mieć motywację i wiedzieć dlaczego chcemy się danego języka nauczyć i zdawać sobie sprawę, że to nie zajmie tygodnia czy miesiąca, tylko dłużej. Jeśli już jesteśmy zdecydowani, to najlepiej otoczyć się danym językiem, jak tylko to będzie możliwe. Nie jestem zwolennikiem podejścia, że nauka języka polega na zapisaniu się na jakiś kurs. Język to jest coś, co używamy na co dzień, w każdej sytuacji, więc i nauka nowego języka powinna tak wyglądać.


3 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy wywiad!
    Kiedy odbywałam praktyki w Szwecji, poznałam sporo Tajek - byłam zafascynowana ich pismem, wydawało mi się niepodobne do niczego, z czym miałam kontakt przez te dwadzieścia kilka lat życia! ;)
    Bardzo podobały mi się uwagi na temat relacji kulturowych i społecznych a wpływie na uczenie się języka.



    Jestem bardzo ciekawa, jak przeprowadzasz wywiady. Masz szansę na osobiste spotkanie się z bloggerami? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej było by na skype i wrzucić nagranie, ewentualnie przez komunikator popisać. Dzięki temu wywiady nabierają bardziej charakter rozmowy niż FAQ z pytaniami i odpowiedziami.
      Taka sobie mała rada ;)

      Usuń